Strona GłównaAktualnościDARIUSZ FODCZUK – „BÓG – HONOR – OJCZYZNA”

DARIUSZ FODCZUK – „BÓG – HONOR – OJCZYZNA”

Ester Kave (z domu Glube) – urodzona w Kaliszu w 1922. Uciekła z rodziną przed prześladowaniami do ZSRR. Po powrocie do Polski w 1946 roku zamieszkała w rodzinnym Kaliszu. Wyszła za mąż za Szaje Kave i urodziła syna Henryka. O wyjeździe do Izraela zdecydowali w 1950 roku.

Yoseph Komem (Józef Flakowicz) – w czasie okupacji, w latach 1942-45 ukrywał się pod nazwiskiem Marek Wojciech Łągiewski. Urodzony w Kaliszu w 1936 roku. Do Izraela wyemigrował w roku 1946.

Miriam Kamińska (z domu Szereszewska) – urodzona 1918 w Łodzi. Po wojnie pracowała jako kierowniczka działu organizacji i toku studiów na Uniwersytecie Warszawskim. Do Izraela wyjechała wraz z dziećmi i mężem w 1957 roku.

Zvi (Henryk) Kelner – urodzony 1943 roku w Uzbekistanie, w ZSRR, gdzie znaleźli się uciekający przed zagładą jego rodzice. W 1948 jako repatrianci znaleźli mieszkanie i zatrudnienie w Bydgoszczy, gdzie młody Henryk Kelner uczęszczał do szkoły podstawowej aż do 1957 roku, kiedy rodzina wyemigrowała do Izraela.

Kto podejmuje decyzję o opuszczeniu rodziny i kraju?
Co zabrać ze sobą w podróż do obcego państwa?
Jak opowiedzieć o doświadczeniu wygnania z ojczyzny?

Punktem wyjścia do wystawy „Bóg-Honor-Ojczyzna” była wcześniejsza praca Dariusza Fodczuka pod tym samym tytułem. Przygotowując wystawę do kaliskiej galerii Fodczuk po raz kolejny zajął się tematem wygnania Polaków żydowskiego pochodzenia i ponownie wybrał się do Izraela, tym razem w poszukiwaniu Kaliszan i innych osób, które opowiedziały mu o swoim doświadczeniu emigracji.

O dwóch Bogach, jednym Honorze i Ojczyznach, które czasem trudno policzyć i jeszcze trudniej opisać.

DARIUSZ FODCZUK – urodzony w 1966 w Piszu, absolwent Wychowania Artystycznego UMCS w Lublinie (dyplom – 1992). Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów performance w Polsce. Swoje działania prezentował na wielu prestiżowych przeglądach i festiwalach sztuki w Polsce, Europie, Ameryce Północnej i Azji. Poza sztuką performance zajmuje się także rzeźbą, malarstwem i sztuką wideo. W 2007 przebywał na rezydencji w Tel-Awiwie w ramach projektu „Hertzel Mirage”, który był częścią obchodów Roku Kultury Polskiej w Izraelu zorganizowanych przez Instytut Adama Mickiewicza. Swoje prace pokazywał na wystawach indywidualnych w wielu galeriach w Polsce (m.in. BWA w Bielsku-Białej, Jeleniej Górze, Zielonej Górze, Olkuszu, Słupsku, Galerii KONT w Lublinie), w Czechach (Galeria Languv Dum, Cerveny Kostel, Galeria Puda), Izraelu (m.in. w CCA w Tel-Avivie) i Kanadzie (X-Pace Gallery). Jego rzeźby znajdują się w przestrzeniach publicznych w Wolsburgu, Piotrkowie Trybunalskim i Bielsku-Białej a prace w kolekcjach Fabrikken for Kunst og Design w Kopenhadze, Muzeum Okręgowego i Galerii Bielskiej BWA w Bielsku-Białej, Galerii Sztuki im. Jana Tarasina w Kaliszu oraz MODEM Centre of Modern and Contemporary Art w Debreczynie. Mieszka i pracuje w Bielsku-Białej.

Kuratorka: Małgorzata Kaźmierczak

TEKST KURATORSKI DO WYSTAWY:

„Straszne rzeczy mogą się zdarzyć, jak źli ludzie decydują, a dobrzy ludzie milczą. I to się nam stało.” – Sabina Baral

Punktem wyjścia do wystawy Bóg-Honor-Ojczyzna była praca Dariusza Fodczuka pod tym samym tytułem. Składająca się z trójkanałowego wideo instalacja pokazuje wywiady z trzema osobami – Żydami z Polski mieszkającymi w Izraelu: Baruchem Dorfmanem – jednym z nielicznych Żydów, który przeżył pogrom kielecki, pisarką – Haliną Ashkenazy i artystką – Israelą Hargil. Nad każdym z ekranów zawieszono obraz – mieszaninę białej, czerwonej i szarej farby a na każdym z obrazów napis po hebrajsku – Bóg, Honor i Ojczyzna. W wywiadach starsi ludzie opowiadają o przedwojennej Polsce, w której antysemityzm był, według nich, nieco abstrakcyjny, nie zaś wymierzony w sąsiadów. Wspominają jak przetrwali Holocaust i ujawniają, że powojenny antysemityzm zmusił ich do emigracji. Antysemityzm o wielu odcieniach. Ekstremalny w przypadku Barucha, który pobity najpierw na ulicy, a potem przez kieleckich pielęgniarzy, w wyniku odniesionych obrażeń stracił oko, a podczas samej napaści wyrwano mu wszystkie włosy. Aby dojść do siebie, spędził 10 miesięcy w szpitalu w Łodzi. Bardziej „subtelny” odcień miał antysemityzm, którego doświadczyła Halina Ashkenazy. Pisarka najpierw padła ofiarą prowokacji UB, a potem, po traumatycznym przesłuchaniu, nie była w stanie nadal mieszkać w Polsce. Israela Hargil zaś po wojnie była jeszcze dzieckiem nieświadomym sytuacji, w której się znajduje. Tytuł pracy Fodczuka krytykował zawłaszczenie wartości i prawa do ich „ochrony” przez jedną tylko opcję polityczną. Bohaterowie tamtej instalacji mieli innego Boga niż Polacy-katolicy, ale mieli ten sam honor i chcieli mieć tę samą ojczyznę.
Miasto Kalisz szczyci się, że nie było w nim pogromów, a ludność niemiecka, ukraińska, rosyjska, żydowska i polska żyły tu w sielankowej niemal zgodzie. Brak już dzisiaj osób które mogłyby tę narrację potwierdzić lub jej zaprzeczyć. Sztandar wyhaftowany przez kaliskie Żydówki dla powstańców styczniowych z sentencją: „WALECZNYM BRACIOM POŚWIĘCAJĄ POLKI IZRAELITKI KALISZ 1863” wraz ze znakiem dłoni w braterskim uścisku mógłby być tego idyllicznego współistnienia dowodem. Współcześnie dawna obecność Żydów w Kaliszu jest jednak w świadomości zbiorowej zamazana – w znanej wszystkim historii o zasypaniu kanału Babinki książkami w czasie okupacji zręcznie pomija się fakt, iż przeważająca część użytych do tego tomów to książki ze zlikwidowanej przez nazistów szkoły talmudycznej i przedmioty z synagogi. Tablica na domu handlowym „Tęcza” upamiętnia wywiezienie 20 tysięcy ludzi do obozów zagłady przemilczając, że tymi ludźmi byli kaliscy Żydzi. W najstarszym mieście w Polsce wciąż możemy chodzić po wybrukowanym macewami chodniku. Wszystko to 70 lat po II wojnie światowej i 26 lat po odzyskaniu wolności.
Przygotowując wystawę do kaliskiej galerii, Dariusz Fodczuk jeszcze raz wybrał się do Izraela, tym razem w poszukiwaniu Kaliszan i innych osób, które opowiedziałyby mu o swoim doświadczeniu wygnania. O Polsce. O tym wszystkim, z czym my jako naród zupełnie nie dajemy sobie rady. O tym, że Polacy pozbyli się Żydów po wojnie używając przemocy (jak mówi uśmiechnięty Josi – „dawali mi smołę do jedzenia, mówili: Żydek może jeść smołę”), prowokacji i obelg. O tym, że dzisiejsza homogeniczność Polski nie wzięła się tylko z Holocaustu, że Polska została „oczyszczona” także rękami Polaków. Oczyszczona ze wszystkich „obcych” lub też raczej – arbitralnie, przez Polaków-katolików za obcych uznanych.
Wystawa Dariusza Fodczuka składa się z wywiadów nakręconych w Izraelu a także instalacji readymade – ilustrującej moment zawahania i decyzji – co zabrać ze sobą do obcego kraju. Zbiega się ona z ważną ogólnoeuropejską dyskusją o uchodźcach i może być jednym z istotnych głosów w tej dyskusji. Mówi o jednostkowych, często bardzo trudnych do wyartykułowania doświadczeniach. O pakowaniu się w dziewięć skrzyń i o stopniowym liczebnym redukowaniu wspólnoty („codziennie klasa była mniejsza” – mówi Josi). Być może wysłuchanie głosów rozmówców Fodczuka pozwoli zastanowić się kto tę szarą masę pod nazwą „uchodźcy” tworzy. I kim będą ci ludzie w swoich nowych ojczyznach za 50 lat.

Małgorzata Kaźmierczak

Biuletyn Informacji Publicznej Artyści Kaliscy Facebook Twitter YouTube

Instytucja Kultury Miasta Kalisza